niedziela, 15 lipca 2012

jak w pracowni malarza


W zeszym roku, w sklepie Bel Bazaar trafiłam na meble wykonane z akacji indyjskiej, które wyglądały jak szafy na farby wynalezione w pracowni zapomnianego artysty. Zapamiętałam je sobie w nadziei, że trafie na klienta, który zachwyci się ich pięknem tak jak ja. Oto one:

 

Tymczasem w piątek trafiłam do sklepu z meblami indyjskimi, w ktorym znaleźć można pełny zestaw tego typu mebli, od małych szafek po wielkie komody (pierwsze zdjęcie pochodzi z tego właśnie miejsca).  Nie ukrywam, ze jestem pod ich wielkim wrażeniem i z niecierpliwością czekam kiedy będę mogła wykorzystać je w swoich projektach. Nie mam pojęcia czy mój zachwyt jest odosobniony i czy ktokolwiek tak wzdycha nad tymi podrapanymi, zapaćkanymi farbą nierównymi szufladkami jak robię to ja. Chętnie się dowiem. Chętnie pokażę je tutaj i usłyszę Wasze zdanie. A oto mój ulubiony zestaw :





Inne egzemplarze, ceny, wymiary i adresy, znajdziecie tutaj, skąd też pochodzą wyżej zamieszczone zdjęcia :
INDIGO meble indyjskie
Bel Bazaar

niedziela, 8 lipca 2012

THG - unikatowe baterie


Unikam zwykle efektu przerostu formy nad treścią, bo jestem zdania, że funkcjonalność powinna być główną cechą przedmiotu użytkowego. Prostota zwykle załatwia sprawę dobrego wyglądu i cena powinna być wypadkową tych dwóch cech. Czasem jednak dzieje się inaczej i zaczynam zachwycać się wyrobami, których cena kompletnie nie adekwatna jest do funkcji, jaka maja one do spełnienia. Ich wygląd, jakość i szlachetność materiałów z jakich są wykonane zaczynają być wartością dodaną. 

Przy okazji wizyty w sklepie Greston, dowiedziałam się, że niebawem w sprzedaży pojawią się baterie THG. Koło września można będzie tam zobaczyć pierwsze ich egzemplarze, a na razie dzielę się zdjęciami.











O ceny baterii THG można dowiedzieć się w Grestonie, ale należy nastawić się na kwoty, które przerastają kwotę o jakiej pomyśleliśmy pierwotnie wiedząc, że to produkt z wyższej półki. 
Pomimo tego jestem nimi zachwycona, bo łazienka wyposażona w jedną z takich baterii staje się zjawiskowa. 




Wyposażenie łazienki w taki przedmiot zdecydowanie daje nam gwarancje zachwytu każdego gościa :)

wtorek, 26 czerwca 2012

Romantyczna łazienka z nosorożcem




Pewnego dnia, w klimatycznej kawiarence na dworcu w Falenicy spotkałam się z dwójką moich przyszłych klientów, dzięki którym udało mi się zrealizować moją surrealistyczną koncepcję łazienki i wykonać coś, czego nigdy wcześniej nie robiłam, a sprawiło mi tyle frajdy i satysfakcji.

W czasie mojej pracy „wnętrzarskiej” jestem przyzwyczajona do tego, że pomysły koncepcyjne są okrajane, modyfikowane i pozbawiane często najciekawszych elementów przez właścicieli wnętrz. Dzieje się tak z wielu powodów. Czasami barierą są finanse, czasami gust lub nietrafiona stylistyka, czasem też obawa przed czymś niesprawdzonym lub ekstrawaganckim. Bywa też odwrotnie, Zdarza mi się bowiem uczyć od ludzi z którymi obcuje innego spojrzenia na klimat wnętrza i style, które odkrywam na nowo.


Tym razem było inaczej. Mogłabym zamieszkać z tymi wspaniałymi ludźmi i wspólnie cieszyć się ukochanymi przez nas formami i elementami designu. Cały dom jest jeszcze w trakcie prac wykończeniowych, ale w łazience pani Ewy pojawił się już najbardziej kontrowersyjny element wystroju, czyli długo oczekiwany NOSOROŻEC



Zanim prace dobiegną końca chciałam go pokazać, bo cokolwiek ktokolwiek nie powie krytycznego na temat tej łazienki, to mam poczucie, że moi klienci są zadowoleni ze swojej decyzji i nie żałują podjętego ryzyka. Zastanawiam się tylko czy bardziej bałam się ja czy oni ostatecznego efektu J

Na koniec muszę dodać, że mam tyle do napisania i pokazania, a wciąż w wirze pracy trudno mi znaleźć czas. Pracuje z cudownymi ludźmi, których nie chciałabym zawieść (to takie trochę lizuśne wyszło. Wobec tego jeszcze słowo wdzięczności dla mojego zaprzyjaźnionego stolarza, pana Konrada, który namówił mnie do rysowania, ale o tym i o jego innowacyjnych pomysłach już innym razem).

Tym bardziej dziękuję tym, którzy wciąż do mnie zaglądają (i nie tylko na post o płytkach drewnopodobnych, który zresztą stracił już na aktualności, co proszę wziąć koniecznie pod uwagę !)

Resztę domu pokażę jak tylko zakończą się prace i nastąpi przeprowadzka, a tymczasem pokażę jak powstawała ta łazienka. Porównywanie zdjęć z początków prac i w momencie ich zakończenia jest moim ulubionym zajęciem, więc nie mogłam się powstrzymać, żeby tego nie zamieścić tutaj :




Drzwi i listwy podłogowe wykonała firma Klimek i Kluś.
Te piękne wypukłe cegiełki pochodzą z fabryki Mulina (dostarczone przez sklepMirad) 
Panel dekoracyjny, który zostanie zamontowany nad WC, pochodzi ze sklepu internetowego Royaldecor 
Ceramika i armatura : sklep Mirad
werniksy, spreye, węgle i fachowe doradztwo dotyczące zabezpieczania rysunków na ścianie: Savel
Lampy : sklepy internetowe oraz IKEA
Projekt i nosorożec są mojego autorstwa J

2 listopad 2013r. Jestem po kolejnej wizycie u właścicieli łazienki. Nowe zdjęcia z lampkami, fotelem i szafka znajdziecie na moim profilu na Facebook'u :) : www.facebook.com/Pracownia Projektowa Pe2

środa, 14 grudnia 2011

tatuaż, fototapeta i podłoga


Dawno nie widziałam czegoś tak odjechanego! Na przedstawionych tu zdjęciach pokazane są produkty ege carpets, producenta wykładzin, który, poza bardziej tradycyjnymi wzorami, stworzył dwie kolekcje: "Dark Water" i "Out of Nature".
Jest tu wszystko co mnie kręci : tatuaż, którego nie mam, bo się boję, ośmiornice, które malowałam, grafika jak z Machinarium, klimat Piratów z Karaibów i Obcego w jednym. Jestem zachwycona, że coś takiego można kupić i położyć sobie (lub komuś :)) na podłodze (lub ścianie).





Wzory wykładzin dostępne są w wielu kolorach. Na stronie producenta mnóstwo jest zdjęć, inspiracji, przykładów oraz możliwość wstawienia dowolnego wzoru z ich kolekcji do wnętrza 3D.


Drugie "wow!" wykonałam na widok wykładzin "drewnopodobnych". Furorę ostatnimi czasy robią coś udające materiały, a popularnośc płytek drewnopodobnych przetestowałam na tym blogu - sama też je lubię i nie bronie sie przed tym ! A tutaj tymczasem pojawia się "drewno", które jest mięciutkie, ciepłe i delikatne w dotyku. Nie jestem przekonana do efektu wykładziny w deskę, ale te cięte kłody wydają się na prawdę ciekawe.
Tak czy inaczej nic nie pobije drapieżnej czarnej ośmiornicy :)




źródło :
ege

wtorek, 15 listopada 2011

ORZ7 IN reaktywowane przez Spejs


T a  dyskusja przerosła moje wyobrażenie o fascynacji starociami.
Dyskusja toczyła się na forum dyskusyjnym portalu o oprawach oświetleniowych lighting.pl od 2006 do 2010 roku i dotyczyła oprawy lampy zewnętrznej, którą znamy wszyscy, a która nosi nazwę ORZ 7. Zauroczonych tą oprawą jest wielu, czego dowodem są kolejne wpisy i zdjęcia na forach "lampiarskich"

Oprawa okazała się być bazą dla Filipa Gałuszki do stworzenia przepięknej lampy podłogowej  (o tym akurat nie wspomniano na forach skupiając się raczej na oryginalnej formie oprawy i nieznacznych różnicach wprowadzanych do jej wyglądu na przestrzeni lat). Mnie jednak zainteresował produkt już przetworzony :





Spodobał mi się pomysł projektanta, bo lampa Gałuszki kojarzy mi się z modnymi gigantami podłogowymi, takimi jak Samurai firmy Vibia albo Big Floor Lamp Semjase firmy Lucente, ale o ile tamte "wyrosły" ponad rozmiarowo w wyobraźni ich twórców, o tyle ta była ogromna od zawsze.



Nie zdziwiłabym się, gdybyście już o niej słyszeli lub natknęli się na nią wcześniej. Pisali o niej już tu i tam.  Informacje tu zawarte ściągnęłam ze strony spejs.com.pl.


Mój krytyczny jak zawsze ukochany stwierdził, że to paskudztwo, ale mnie podobała by się ta "paskuda" w przestrzeni sklepu, galerii handlowej, biura, banku czy galerii sztuki.
Ciekawa jestem co o niej myślicie. Niezgrabny grzmot czy industrialny klejnot?

po więcej informacji zapraszam tu:
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.286769268015358.95216.170369449655341&type=1
http://www.spejs.com.pl/

piątek, 11 listopada 2011

industrialnie


Weszłam i się zakochałam w tych przedmiotach. Nie wiem skąd we mnie takie upodobanie do fabrycznych staroci, ale przyznaje się, że mam do nich słabość. Może to wynik śląskiego, górniczo-fabrycznego otoczenia lat młodzieńczych, a może upodobanie do przedmiotów o niewymuszonej formie i niezniszczalnej duszy.
Strona, na którą trafiłam pełna jest starego żelastwa. Przedmioty wyciągnięte z fabryk, warsztatów i sklepików z przełomu wieków (tych starych wieków, czyli XVIII i XIX) aż rwą się do tego, żeby jeszcze komuś do czegoś się przydać. Wyciągnęłam kilkanaście z nich, żeby o nich nie zapomnieć i któregoś dnia wrócić po któryś z nich i umieścić go we wnętrzu, które pełne będzie nowiuteńkich mebli i płytek z najnowszych kolekcji.
Oto one :


















Kończąc tę prezentacje odsyłam do strony, na której kupić można te cuda : urbanremainschicago .

środa, 5 października 2011

Obrazy we wnętrzu Art Deco


W zeszłym tygodniu pisałam o powstawaniu apartamentu inspirowanego stylem Art Deco. Ostatnim elementem, który pozostał nam do wkomponowania w tą przestrzeń były obrazy. Zastanawiałam się wtedy nad zdjęciem Murzynki, które ostatecznie, zachęcona wsparciem Kasi Gal , zdecydowałam się umieścić w salonie. Teraz mam przyjemność zaprezentować Wam efekty :)



Do wnętrza trafił też obraz Wioriki Zagórowskiej z grupy PAINTHOUSE, który oprawiony został w piękną stylową ramę z czeczoty. Obraz cudownie wkomponował się w klimat jadalni. 
Przy wejściu powiesiłyśmy zdjęcia wydrukowane na podkładzie płóciennym. Autorem zdjęć "Orsay Clock" i "From a Window of the Louvre" jest Tom Artin.




Wspominałam już w komentarzach, ale korzystając z okazji dodam raz jeszcze , że wnętrze oglądać będzie można w numerze 11, listopadowym czasopisma VILLA, z czego bardzo się cieszę :)))